Estoński CIT brzmi jak podatkowa loteria, w której zawsze się wygrywa: nie płacisz podatku, dopóki nie wypłacisz zysku, a kiedy już wypłacasz, płacisz mniej niż w klasycznym CIT. Tyle że to uproszczenie, które w praktyce potrafi kosztować spółkę utratę całego statusu ryczałtowca. Wybór tej formy opodatkowania to nie tylko niższa efektywna stawka, ale też zestaw warunków, które trzeba spełniać nieprzerwanie, oraz kategorie dochodu, o których wiele osób dowiaduje się dopiero przy kontroli. Zanim złożysz ZAW-RD, warto zrozumieć, co dokładnie kupujesz i za jaką cenę. Bo estoński CIT działa świetnie dla jednych spółek i bywa kosztowną pomyłką dla innych.
Na czym właściwie polega estoński CIT?
Ryczałt od dochodów spółek, potocznie nazywany estońskim CIT, zmienia jedną fundamentalną rzecz: moment, w którym powstaje obowiązek podatkowy. W klasycznym CIT spółka płaci zaliczki co miesiąc lub co kwartał, niezależnie od tego, czy zysk zostaje w firmie, czy trafia do kieszeni wspólników. W modelu estońskim podatek pojawia się dopiero wtedy, gdy spółka faktycznie dzieli się zyskiem, najczęściej w formie dywidendy. Dopóki pieniądze pracują w firmie, fiskus czeka.
Nazwa nawiązuje do rozwiązania wdrożonego w Estonii w 2000 roku, opartego na koncepcji podatku od zysków dystrybuowanych. Polska uruchomiła własny wariant 1 stycznia 2021 roku, a od 2022 roku obowiązuje uproszczona i znacznie bardziej dostępna wersja, często określana jako Estoński CIT 2.0. To właśnie ta nowelizacja zdjęła większość początkowych barier i sprawiła, że liczba podatników zaczęła szybko rosnąć. Według danych Ministerstwa Finansów na koniec grudnia 2025 roku z ryczałtu korzystało 21 479 podmiotów, podczas gdy dwa lata wcześniej było ich niespełna 14,5 tysiąca.
Mechanizm ma sens tam, gdzie zysk zostaje w spółce. Firma, która co miesiąc odkłada kilka czy kilkanaście tysięcy złotych zaliczki na podatek, w modelu estońskim może te środki zainwestować w towar, sprzęt, ludzi albo po prostu utrzymać jako poduszkę płynnościową. Odroczenie nie jest chwilowe: podatek może czekać latami, dopóki wspólnicy nie zdecydują o podziale zysku. To odróżnia ten system od zwykłej ulgi czy odliczenia, bo tutaj korzyść wynika z samego przesunięcia w czasie.
Ile realnie wynosi podatek w modelu estońskim?
Tu zaczyna się najczęstsze nieporozumienie. Nominalna stawka ryczałtu wynosi 10% dla małych podatników i spółek rozpoczynających działalność oraz 20% dla pozostałych. Na pierwszy rzut oka to więcej niż 9% i 19% w klasycznym CIT, więc ktoś mógłby uznać estoński model za droższy. Problem w tym, że stawka nominalna nie mówi nic o rzeczywistym obciążeniu, bo w grę wchodzi jeszcze podatek wspólnika od dywidendy.
Cała przewaga leży w mechanizmie odliczenia. Kiedy wspólnik, osoba fizyczna, otrzymuje dywidendę, płaci od niej 19% PIT, tak jak w każdej spółce. Ale w estońskim CIT ten PIT można pomniejszyć o część podatku zapłaconego już przez spółkę: o 90% w przypadku małego podatnika i firmy rozpoczynającej działalność oraz o 70% dla pozostałych spółek. Dopiero po zsumowaniu obu poziomów, spółki i wspólnika, widać, ile naprawdę kosztuje wyciągnięcie zysku.
Efektywna stawka łączna wynosi około 20% dla małego podatnika i około 25% dla pozostałych. Dla porównania, w klasycznym CIT po uwzględnieniu zarówno podatku spółki, jak i PIT od dywidendy, obciążenie sięga 26,29% dla małego podatnika i 34,39% dla większego. Różnica jest realna i rośnie wraz z wielkością spółki.
| Parametr | Estoński CIT (mały podatnik) | Estoński CIT (pozostali) | Klasyczny CIT (mały podatnik) | Klasyczny CIT (pozostali) |
|---|---|---|---|---|
| Stawka na poziomie spółki | 10% | 20% | 9% | 19% |
| PIT wspólnika od dywidendy | 19% z odliczeniem 90% CIT | 19% z odliczeniem 70% CIT | 19% bez odliczenia | 19% bez odliczenia |
| Efektywne łączne obciążenie | ok. 20% | ok. 25% | 26,29% | 34,39% |
| Moment zapłaty | przy wypłacie zysku | przy wypłacie zysku | zaliczki w trakcie roku | zaliczki w trakcie roku |
Warto od razu zaznaczyć jedno: te efektywne stawki obowiązują przy założeniu wypłaty całego zysku. Jeśli spółka zatrzymuje część środków, faktyczne obciążenie w danym roku jest jeszcze niższe, bo podatek dotyczy wyłącznie kwoty przeznaczonej do podziału. To jest sedno modelu i jednocześnie sygnał, dla kogo on nie ma sensu, o czym za chwilę.
Kto może wejść na estoński CIT i jakie warunki trzeba spełniać?
Ryczałt jest dostępny dla spółek z o.o., spółek akcyjnych, prostych spółek akcyjnych oraz spółek komandytowych i komandytowo-akcyjnych. Forma prawna to jednak dopiero początek, bo ustawa nakłada kilka warunków, które trzeba spełniać łącznie i, co ważniejsze, nieprzerwanie przez cały okres opodatkowania ryczałtem.
Pierwszy filar to struktura właścicielska. Wspólnikami mogą być wyłącznie osoby fizyczne. Wprowadzenie do struktury choćby jednej osoby prawnej, spółki holdingowej, funduszu, zagranicznego podmiotu, oznacza utratę prawa do ryczałtu z końcem roku, w którym doszło do naruszenia. Istnieje wyjątek dla fundacji rodzinnych: wspólnik spółki estońskiej może być fundatorem lub beneficjentem fundacji, o ile sama fundacja nie jest współwłaścicielem spółki operacyjnej.
Drugi warunek bywa równie zdradliwy: spółka na ryczałcie nie może posiadać udziałów ani akcji w innych podmiotach, tytułów uczestnictwa w funduszach ani ogółu praw i obowiązków w spółkach osobowych. Pułapka jest bardzo realna. Wyobraźmy sobie spółkę z branży IT, która ma nadwyżkę gotówki i, chcąc ją sensownie ulokować, kupuje pakiet akcji przez zwykłego brokera. Nawet jeśli traktuje to wyłącznie jako lokatę wolnych środków, łamie warunek i traci prawo do preferencyjnej stawki. Decyzja, która w innej spółce byłaby rozsądnym zarządzaniem płynnością, tutaj kosztuje cały status.
Trzeci obszar to zatrudnienie. Spółka musi zatrudniać co najmniej trzy osoby na umowę o pracę, poza wspólnikami, na pełne etaty przez co najmniej 300 dni w roku podatkowym. Jeśli zatrudnia na innej podstawie, na przykład na zlecenie, musi wydawać na wynagrodzenia kwotę odpowiadającą co najmniej trzykrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Dla spółek rozpoczynających działalność przewidziano złagodzenie warunku zatrudnienia w pierwszych latach.
Do tego dochodzi limit przychodów pasywnych: mniej niż połowa przychodów spółki może pochodzić z wierzytelności, odsetek, pożyczek, poręczeń, gwarancji, praw autorskich, praw własności przemysłowej, zbycia instrumentów finansowych oraz z transakcji z podmiotami powiązanymi, jeśli w związku z nimi nie powstaje realna wartość dodana. Model jest skrojony pod firmy prowadzące rzeczywistą działalność operacyjną, nie pod podmioty pasywne czy inwestycyjne.
Jak wygląda przejście na ryczałt krok po kroku?
Formalne wejście jest zaskakująco proste, co bywa mylące, bo prostota formularza nie oznacza prostoty konsekwencji. Podstawowy dokument to zawiadomienie ZAW-RD, które składa się do właściwego naczelnika urzędu skarbowego do końca pierwszego miesiąca roku podatkowego, w którym spółka chce zacząć rozliczać się ryczałtem.
W obecnym stanie prawnym, według stanu na lipiec 2026 roku, możliwe jest też wejście w trakcie roku, nie tylko od 1 stycznia. Wtedy spółka zamyka księgi na dzień poprzedzający przejście, sporządza sprawozdanie finansowe i od kolejnego dnia stosuje zasady estońskie. To rozwiązanie bywa wykorzystywane przez firmy, które nie chcą czekać do nowego roku podatkowego. Trzeba jednak wiedzieć, że projektowana nowelizacja przewiduje likwidację tej możliwości od 2027 roku, o czym więcej w dalszej części.
Przy wejściu pojawia się obowiązek tak zwanej korekty wstępnej, która ma wyrównać różnice między ujęciem rachunkowym a podatkowym sprzed przejścia. Sama korekta jest wykazywana, ale nie zawsze płacona: jeśli spółka pozostanie w ryczałcie nieprzerwanie przez co najmniej cztery lata podatkowe, zobowiązanie z tego tytułu wygasa w całości. Do ostatniego klasycznego zeznania CIT-8 dołącza się załącznik CIT/KW, a w kapitale własnym trzeba wyodrębnić zyski wypracowane przed wejściem na ryczałt, żeby później nie pomieszały się z zyskami z okresu estońskiego.
Wybór wiąże spółkę na cztery kolejne lata podatkowe. Po tym okresie, jeśli firma nie zrobi nic, ryczałt przedłuża się automatycznie na kolejne cztery lata. Nie trzeba składać żadnych dodatkowych dokumentów, żeby kontynuować. Trzeba za to działać świadomie, jeśli chce się zrezygnować, a rezygnacja ma poważne skutki, bo ponowny wybór estońskiego CIT będzie możliwy dopiero po upływie trzech lat podatkowych, nie krócej niż 36 miesięcy, licząc od roku, w którym utracono prawo do tej formy. Spółka, która zrezygnuje z końcem 2025 roku, wróci do ryczałtu najwcześniej od 2029 roku.
Ukryte zyski i wydatki niezwiązane z działalnością: gdzie system gryzie?
To jest część, którą łatwo przeoczyć przy lekturze o „niższych stawkach”, a która w praktyce generuje najwięcej sporów z fiskusem. Opodatkowaniu ryczałtem podlega bowiem nie tylko wypłacona dywidenda. Podatek powstaje również od tak zwanych ukrytych zysków oraz od wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą, i to niezależnie od tego, czy spółka w ogóle podzieliła zysk.
Ukryte zyski to świadczenia na rzecz wspólników lub podmiotów powiązanych, które formalnie nie są dywidendą, ale prowadzą do podobnego skutku ekonomicznego. Klasyczne przykłady to pożyczka udzielona wspólnikowi, wykorzystanie firmowego samochodu do celów prywatnych, darowizny czy wydatki na reprezentację skierowane do właściciela. Katalog w ustawie ma charakter otwarty, co oznacza, że organ może uznać za ukryty zysk także świadczenie w nim niewymienione, jeśli uzna, że w istocie zastępuje wypłatę zysku.
Druga kategoria, wydatki niezwiązane z działalnością, nie ma nawet ustawowej definicji, co jest jednym z najsłabszych punktów całej konstrukcji. W praktyce chodzi o koszty, które nie służą osiągnięciu czy zabezpieczeniu przychodu. Typowym polem sporu jest tu mieszane użytkowanie samochodów osobowych przez pracowników i wspólników, gdzie fiskus potrafi zakwestionować część wydatku. Dla podatnika oznacza to konieczność udowodnienia, że dany składnik majątku faktycznie służy wyłącznie firmie.
Warto mieć świadomość, że w 2026 roku organy podatkowe przyglądają się tym obszarom znacznie uważniej niż jeszcze dwa czy trzy lata temu. Szczególnie pod lupą są rozliczenia B2B ze wspólnikami: fiskus bada nie tylko rynkowość wynagrodzenia, ale także to, czy dana usługa ma realne uzasadnienie ekonomiczne dla spółki. Jeśli uzna, że usługa nie jest spółce faktycznie potrzebna, wypłata może zostać w całości potraktowana jako ukryty zysk. To zmiana podejścia, którą widać w interpretacjach Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej i w orzecznictwie.
Dla kogo estoński CIT nie ma sensu?
Skoro efektywna stawka jest niższa, wydawałoby się, że ryczałt opłaca się każdemu. Tak nie jest, i to jest informacja warta więcej niż kolejne wyliczenie stawek. Estoński CIT nie ma sensu dla firm, które co roku wypłacają wspólnikom cały wypracowany zysk. Jeśli pieniądze i tak wychodzą ze spółki w całości, łączny podatek zostanie zapłacony tak samo jak w klasycznym modelu, z tą różnicą, że efektywna stawka bywa porównywalna, a spółka bierze na siebie dodatkowe rygory. Korzyść z odroczenia znika, bo nie ma czego odraczać.
Model źle pasuje też do spółek, w których wspólnicy intensywnie korzystają z majątku firmy prywatnie, występują nierynkowe rozliczenia, pożyczki między spółką a właścicielem czy brak porządnej dokumentacji transakcji z podmiotami powiązanymi. W takich strukturach ryzyko, że fiskus doszuka się ukrytych zysków, jest wysokie, a każdy taki dochód generuje podatek niezależnie od wypłaty dywidendy. Estoński CIT nie zastępuje dobrej księgowości, wręcz przeciwnie, wymaga księgowości, która rozumie nie tylko deklaracje, ale i sens gospodarczy operacji.
Trzeci przypadek to firmy planujące korzystanie z ulg podatkowych. W ryczałcie nie skorzystasz z ulgi B+R, IP BOX ani ulgi na nowe inwestycje. Nie rozliczysz też darowizn na dotychczasowych zasadach ani strat z lat ubiegłych w klasyczny sposób. Dla spółki technologicznej mocno inwestującej w badania i rozwój utrata ulgi B+R potrafi zniwelować całą korzyść z niższej efektywnej stawki. To rachunek, który trzeba zrobić indywidualnie, bo zależy od struktury kosztów konkretnej firmy.
Przykład z praktyki: dwie spółki, dwie różne decyzje
Najlepiej widać to na zestawieniu dwóch realnych typów firm, które trafiają do doradcy z tym samym pytaniem: czy przejść na estoński CIT.
Pierwsza to spółka z o.o. prowadząca agencję marketingową, mały podatnik, dwóch wspólników będących osobami fizycznymi, pięciu pracowników na etatach. Firma rośnie, reinwestuje większość zysku w narzędzia, szkolenia i zatrudnienie, a wspólnicy wypłacają sobie umiarkowane dywidendy raz w roku. Przy rocznym zysku do podziału rzędu 1 000 000 zł, w klasycznym CIT łączne obciążenie sięgnęłoby około 262 900 zł. W estońskim CIT, przy stawce 10% na poziomie spółki i odliczeniu 90% przy PIT wspólnika, łączny podatek wyniósłby 200 000 zł. Różnica to ponad 60 tysięcy złotych rocznie, a do tego dochodzi korzyść płynnościowa, bo część zysku pozostaje w firmie bez bieżącego opodatkowania. Dla tej spółki decyzja jest oczywista.
Druga firma to spółka z o.o. świadcząca usługi doradcze, w której jedyny wspólnik jest jednocześnie głównym wykonawcą i rozlicza się ze spółką na B2B, wynajmuje spółce prywatne biuro i samochód, a cały zysk wypłaca co roku w formie dywidendy. Na papierze efektywna stawka też byłaby niższa. W praktyce jednak niemal każda z tych relacji, wynagrodzenie B2B, najem od wspólnika, użytkowanie auta, jest kandydatem na ukryty zysk. Do tego brak reinwestycji oznacza, że korzyść z odroczenia jest zerowa. Ta spółka, wchodząc w ryczałt, kupiłaby sobie głównie ryzyko kontroli i sporów interpretacyjnych, zyskując przy tym niewiele. Tu rekomendacja brzmi: najpierw uporządkować transakcje ze wspólnikiem, a decyzję o ryczałcie odłożyć.
Wniosek z obu przypadków jest ten sam: o opłacalności nie decyduje sama stawka, lecz to, co spółka robi z zyskiem i jak wyglądają jej relacje z właścicielami. Ten sam przepis daje diametralnie różny efekt w zależności od modelu biznesowego.
Co zmienia się w przepisach i na co uważać w 2026 roku?
Wokół estońskiego CIT od kilkunastu miesięcy krąży widmo nowelizacji, dlatego warto rozdzielić to, co obowiązuje, od tego, co jest dopiero projektem. Stan na lipiec 2026 roku jest taki, że zapowiadana wcześniej nowelizacja, która pierwotnie miała wejść w życie 1 stycznia 2026 roku, nie weszła w tym terminie z powodu niedochowania wymogów vacatio legis. Spółki działają więc nadal na dotychczasowych zasadach, choć pod znacznie czujniejszym okiem cyfrowego fiskusa i przy rosnącym znaczeniu raportowania JPK CIT.
Ministerstwo Finansów nie porzuciło jednak planów uszczelnienia. W marcu 2026 roku opublikowało odświeżony projekt zmian w ustawach o PIT i CIT, w dużej części dotyczący właśnie ryczałtu. Kierunek jest jednoznaczny: więcej kontroli nad przepływami między spółką a wspólnikami. Najważniejsza propozycja to usunięcie z definicji ukrytych zysków przesłanki „związku z prawem do udziału w zysku”. Dziś podatnik może bronić się argumentem, że dane świadczenie ma charakter czysto rynkowy, a nie właścicielski. Po zmianie liczyłoby się samo wystąpienie świadczenia na rzecz wspólnika lub podmiotu powiązanego.
Projekt zakłada też rozszerzenie katalogu ukrytych zysków między innymi o należności z tytułu najmu i dzierżawy, opłaty licencyjne oraz szeroko zakreślone usługi niematerialne: doradcze, księgowe, prawne, reklamowe, zarządcze, rekrutacyjne i podobne. W praktyce oznaczałoby to, że wynajem prywatnego biura wspólnika spółce, nawet po stawce rynkowej, mógłby zostać uznany za ukryty zysk i opodatkowany. Osobna, niekorzystna zmiana dotyczy wypłat po wyjściu z systemu: każda dystrybucja zysku po zakończeniu ryczałtu byłaby traktowana jako pochodząca w pierwszej kolejności z zysków wypracowanych w okresie estońskim, a domniemania tego nie dałoby się obalić uchwałą wspólników. Dodatkowo od 2027 roku planuje się likwidację możliwości wejścia w ryczałt w trakcie roku, dopuszczając to tylko od początku nowego roku podatkowego.
Nie wszystkie propozycje są dla podatnika złe. Projekt przewiduje także abolicję dla spółek, które wybrały ryczałt w trakcie roku, lecz nie dopełniły formalności związanej z podpisaniem sprawozdania finansowego w terminie, oraz złagodzenie zasad liczenia wydatków na wynagrodzenia przy warunku zatrudnienia. Kluczowa uwaga jest jednak taka: to wciąż projekt, który w toku prac legislacyjnych może się zmienić. Dla spółek już korzystających z ryczałtu praktyczny wniosek brzmi: przejrzeć umowy z podmiotami powiązanymi i przygotować się na to, że przestrzeń na rynkowe rozliczenia ze wspólnikami będzie się kurczyć.
Warto też pamiętać, że orzecznictwo bywa równie ważne jak litera ustawy. Przykładem jest wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Bydgoszczy, który jednoznacznie rozstrzygnął, że warunku zatrudnienia nie da się spełnić „w sumie”, na przykład dwóch pracowników przez część roku i czterech przez resztę. Przepisy wymagają pełnych etatów przez pełne dni, a próby kreatywnego liczenia kończą się utratą prawa do ryczałtu. To dobra ilustracja tego, że w estońskim CIT szczegół formalny potrafi przeważyć nad ekonomicznym sensem operacji.
Jak podejść do decyzji o estońskim CIT?
Estoński CIT to nie jest rozwiązanie „dla każdej spółki, bo mniej podatku”. To narzędzie, które daje wymierną przewagę firmom reinwestującym zysk, mającym uporządkowaną strukturę właścicielską złożoną wyłącznie z osób fizycznych i utrzymującym wymagane zatrudnienie. Dla nich odroczenie podatku i niższa efektywna stawka realnie poprawiają płynność i przyspieszają rozwój.
Dla spółek wyciągających cały zysk co roku, korzystających z ulg B+R czy IP BOX, albo funkcjonujących na gęstej sieci rozliczeń ze wspólnikami, rachunek bywa odwrotny. Zamiast oszczędności dostają zestaw rygorów i podwyższone ryzyko sporu o ukryte zyski. Nie ma tu jednej dobrej odpowiedzi, jest indywidualna kalkulacja oparta na prognozowanych danych finansowych i na tym, jak spółka planuje traktować wypracowane środki.
Rozsądna kolejność działań wygląda następująco: najpierw sprawdź, czy w ogóle spełniasz warunki wejścia i utrzymania, potem policz efektywne obciążenie w obu modelach przy realistycznym scenariuszu wypłat, następnie prześwietl swoje relacje z podmiotami powiązanymi pod kątem ukrytych zysków, a na końcu, biorąc pod uwagę kierunek projektowanych zmian, zdecyduj, czy przewaga jest na tyle trwała, by związać się z ryczałtem na cztery lata. Ze względu na złożoność i wagę konsekwencji, ta forma opodatkowania to jeden z tych obszarów, w których konsultacja z doradcą podatkowym zwraca się szybciej niż koszt samej porady. Ten tekst pomaga zrozumieć mechanizm i zadać właściwe pytania, ale nie zastępuje indywidualnej analizy sytuacji konkretnej spółki.
Najczęściej zadawane pytania
Poniżej zebrano krótkie, konkretne odpowiedzi na pytania, które najczęściej pojawiają się przy planowaniu przejścia na estoński CIT i przy jego bieżącym stosowaniu.
Czy jednoosobowa działalność gospodarcza może korzystać z estońskiego CIT? Nie. Estoński CIT jest dostępny wyłącznie dla spółek będących podatnikami CIT: spółek z o.o., akcyjnych, prostych spółek akcyjnych oraz komandytowych i komandytowo-akcyjnych. Osoba prowadząca JDG musi najpierw przekształcić działalność w spółkę, a dopiero potem może rozważać ryczałt.
Czy trzeba płacić składki ZUS od dywidendy w estońskim CIT? Wypłata dywidendy ze spółki z o.o. do wspólnika nie jest oskładkowana ZUS, niezależnie od tego, czy spółka rozlicza się klasycznie, czy ryczałtem. Dochód z udziału w zyskach osób prawnych nie stanowi podstawy wymiaru składek. To jeden z powodów, dla których spółka z o.o. na estońskim CIT bywa atrakcyjna dla osób szukających alternatywy dla oskładkowanej działalności.
Co się stanie, jeśli spółka straci status małego podatnika w trakcie roku? Przekroczenie limitu przychodów oznacza przejście na wyższą stawkę ryczałtu, 20% zamiast 10%, ze skutkiem od początku roku podatkowego. Status małego podatnika w 2026 roku przysługuje spółkom, których przychody brutto z VAT w 2025 roku nie przekroczyły 8 517 000 zł. Nawet jednorazowe zdarzenie, na przykład sprzedaż środka trwałego, może zmienić kwalifikację.
Czy pożyczka udzielona wspólnikowi zawsze jest ukrytym zyskiem? Nie zawsze, ale ryzyko jest realne i zależy od okoliczności. Organy podatkowe często traktują pożyczki dla wspólników jako ukryte zyski, choć część korzystnych dla podatników rozstrzygnięć sądowych wskazuje na potrzebę badania rzeczywistego charakteru transakcji. To obszar sporny, w którym warto mieć solidną dokumentację i uzasadnienie gospodarcze.
Czy można łączyć estoński CIT z fundacją rodzinną? Tak, ale w ograniczonym zakresie. Wspólnik spółki na estońskim CIT może być fundatorem lub beneficjentem fundacji rodzinnej, pod warunkiem że sama fundacja nie jest współwłaścicielem spółki operacyjnej. Wprowadzenie fundacji jako udziałowca spółki estońskiej oznaczałoby złamanie warunku struktury właścicielskiej i utratę prawa do ryczałtu.
Ile trwa okres opodatkowania estońskim CIT i czy można z niego wyjść wcześniej? Wybór wiąże spółkę na cztery kolejne lata podatkowe i przedłuża się automatycznie o kolejne cztery, jeśli spółka nie zrezygnuje. Rezygnacja jest możliwa, ale skutkuje tym, że ponowne wejście na ryczałt będzie dopuszczalne dopiero po upływie trzech lat podatkowych, nie krócej niż 36 miesięcy, od utraty prawa do tej formy.
Czy spółka na estońskim CIT składa zwykłe zeznanie CIT-8? Nie w standardowej formie. Spółka na ryczałcie rozlicza się na deklaracji CIT-8E, właściwej dla ryczałtu od dochodów spółek. Ostatnie klasyczne zeznanie CIT-8 przed wejściem na ryczałt uzupełnia się natomiast o załącznik CIT/KW dotyczący korekty wstępnej.











