Najczęściej powtarzana wersja tej zmiany brzmi: „trzy euro dopłaty do paczki”. Jest nieprawdziwa w trzech miejscach jednocześnie. Nie jest to trzy euro od paczki, lecz od każdej pozycji taryfowej, więc koszyk z ośmioma różnymi drobiazgami generuje dwadzieścia cztery euro. Nie jest to opłata, którą płaci kupujący, bo dłużnikiem celnym jest sprzedawca albo platforma. I nie zawsze wynosi trzy euro, bo ryczałt działa tylko w dwóch określonych sytuacjach, a poza nimi obowiązują zwykłe stawki taryfowe od pierwszego euro. Przepisy działają od 1 lipca 2026 roku, pierwsze rachunki już przyszły, a jesienią dojdzie druga danina, której wysokości nadal nie znamy.
Co dokładnie zmieniło się 1 lipca 2026 roku?
Zniknęło zwolnienie z należności celnych dla przesyłek o wartości rzeczywistej do 150 euro, funkcjonujące od lat jako zwolnienie de minimis. Podstawą jest rozporządzenie Rady (UE) 2026/382 z 11 lutego 2026 roku, zmieniające rozporządzenie (WE) nr 1186/2009 ustanawiające wspólnotowy system zwolnień celnych. Zostało opublikowane w Dzienniku Urzędowym UE 18 lutego 2026 roku i stosuje się od 1 lipca 2026 roku.
W miejsce zwolnienia wprowadzono rozwiązanie przejściowe: od 1 lipca 2026 roku do 1 lipca 2028 roku należność celna wynosi 3 euro za pozycję w przesyłce, której wartość rzeczywista nie przekracza łącznie 150 euro. Przy kursie zbliżonym do 4,25 złotego za euro to około 13 złotych. Termin końcowy nie jest przypadkowy: ryczałt ma działać do momentu uruchomienia scentralizowanej unijnej infrastruktury informatycznej do pobierania należności celnych od sprzedaży na odległość, czyli EU Customs Data Hub. Komisja ma do 1 grudnia 2027 roku ocenić, czy system będzie gotowy na 1 lipca 2028 roku, a jeśli nie, może zaproponować przedłużenie środka przejściowego.
Sam ryczałt to nie jedyny akt, który trzeba znać. Szczegóły definicji, zgłoszeń celnych i elementów danych określa rozporządzenie delegowane Komisji (UE) 2026/1022 z 30 kwietnia 2026 roku, zmieniające rozporządzenie delegowane (UE) 2015/2446. Zasady stosowania precyzuje rozporządzenie wykonawcze Komisji (UE) 2026/1200 z 5 czerwca 2026 roku wraz z wytycznymi Komisji, których wersję pytań i odpowiedzi zaktualizowano na początku lipca. Po stronie krajowej doszły dwa rozporządzenia Ministra Finansów i Gospodarki: z 22 czerwca 2026 roku, zmieniające rozporządzenie w sprawie zgłoszeń celnych, oraz z 25 czerwca 2026 roku, dotyczące zgłoszeń celnych w obrocie pocztowym.
| Element | Do 30 czerwca 2026 r. | Od 1 lipca 2026 r. |
|---|---|---|
| Cło od przesyłek do 150 euro | zwolnienie de minimis, brak cła | 3 euro za pozycję albo zwykłe stawki taryfowe, zależnie od sytuacji |
| Cło od przesyłek powyżej 150 euro | zwykłe stawki taryfowe według kodu CN | bez zmian, zwykłe stawki taryfowe |
| VAT od importu | naliczany od pierwszego euro od 1 lipca 2021 r. | bez zmian, naliczany od pierwszego euro |
| Prezenty między osobami prywatnymi | zwolnienie do 45 euro | bez zmian, zwolnienie do 45 euro |
| Unijna opłata manipulacyjna | nie istnieje | ma zostać wprowadzona najpóźniej 1 listopada 2026 r. |
Kiedy cło wynosi 3 euro, a kiedy znacznie więcej?
Tu leży najważniejsza rzecz, którą pomija większość komunikatów, a która decyduje o wysokości rachunku. Ryczałt 3 euro za pozycję nie jest regułą ogólną dla wszystkich małych paczek. Zgodnie z rozporządzeniem 2026/382 i wyjaśnieniami Krajowej Administracji Skarbowej stosuje się go do przesyłki o wartości do 150 euro tylko wtedy, gdy spełniony jest jeden z dwóch warunków: import towarów jest zwolniony z VAT na podstawie art. 143 ust. 1 lit. ca) dyrektywy 2006/112/WE, czyli rozliczany w schemacie IOSS, albo towary znajdują się w przesyłce pocztowej w rozumieniu art. 1 pkt 24 rozporządzenia delegowanego (UE) 2015/2446.
Wniosek jest prosty i dla części kupujących nieprzyjemny. Jeżeli zamawiasz na dużej platformie, która pobiera VAT przy transakcji i rozlicza go w IOSS, albo dostajesz paczkę w obrocie pocztowym, ryczałt jest dla ciebie górnym pułapem: 3 euro za pozycję i nic więcej z tytułu cła. Jeżeli natomiast przesyłka trafia do Polski przewozem kurierskim poza schematem IOSS, ryczałt nie ma zastosowania, a należność liczy się według zwykłych stawek taryfowych od pierwszego euro wartości. To zaś oznacza rozstrzał od zera do kilkunastu procent. Elektronika użytkowa ma często stawkę zerową, ale odzież i obuwie potrafią sięgać kilkunastu procent, a części samochodowe mieszczą się zwykle w przedziale kilku procent. Stawkę dla konkretnego towaru sprawdza się w systemie ISZTAR albo w unijnym Access2Markets.
Powyżej 150 euro nic się nie zmieniło i nigdy nie było inaczej: te przesyłki od zawsze podlegały zwykłym stawkom taryfowym. Bierze się to pod uwagę przy jednej z częstszych pomyłek, jaką jest przekonanie, że przekroczenie progu zwalnia z nowej opłaty. Zwalnia z ryczałtu i zamienia go na cło procentowe, które przy odzieży bywa wyższe.
Czym jest „pozycja” i dlaczego mieszany koszyk kosztuje najwięcej?
Cła nie liczy się ani od paczki, ani od sztuki. Liczy się od pozycji w zgłoszeniu celnym, a pozycja to zgodnie z wyjaśnieniem KAS jeden lub więcej towarów o tej samej klasyfikacji taryfowej, czyli o tym samym kodzie celnym, o tym samym opisie i tym samym pochodzeniu. Trzy identyczne bawełniane koszulki to jedna pozycja. Koszulka bawełniana, wełniany sweter i etui na telefon to trzy pozycje, bo mają trzy różne kody celne.
Ta konstrukcja odwraca dotychczasową logikę zakupów na azjatyckich platformach. Model, który przez lata dominował, polegał na dorzucaniu do koszyka kolejnych drobiazgów, bo koszt dostawy rozkładał się na więcej rzeczy. Teraz każdy dorzucony przedmiot innego rodzaju to potencjalnie kolejne 3 euro. Skala tego efektu jest policzalna. Według danych Komisji Europejskiej w 2025 roku do Unii wpłynęło blisko 5,9 miliarda pozycji w przesyłkach o niskiej wartości, co odpowiadało około 98 procentom wszystkich importowanych pozycji, a średnia wartość jednej pozycji w pierwszej połowie 2025 roku wynosiła 8,82 euro. Ryczałt 3 euro to zatem przeciętnie ponad jedna trzecia wartości towaru.
| Przykładowy koszyk | Liczba pozycji | Cło przy ryczałcie | Udział w wartości towaru |
|---|---|---|---|
| Trzy identyczne koszulki za 45 zł łącznie | 1 | 3 euro, około 13 zł | około 29 procent |
| Koszulka, spodnie i sweter za 120 zł | 3 | 9 euro, około 38 zł | około 32 procent |
| Osiem różnych drobiazgów za 90 zł | do 8 | do 24 euro, około 102 zł | powyżej 100 procent |
| Jedna kurtka za 400 zł | 1 | 3 euro, około 13 zł | około 3 procent |
Kwoty w złotych są przybliżone i zależą od kursu, po którym rozliczana jest odprawa. Wniosek jest jednak niezależny od kursu: nowa danina najmocniej uderza w tanie, wieloasortymentowe koszyki, a niemal nie dotyczy jednego droższego przedmiotu. Widać to również w polskich danych. Ministerstwo Finansów podało, że w ciągu roku dopuszczono w Polsce do obrotu ponad 26 milionów przesyłek spoza Unii, które zawierały prawie 130 milionów różnych kategorii towarów. Po przeliczeniu daje to średnio około pięciu pozycji na przesyłkę, czyli przy stawce ryczałtowej rzędu 15 euro należności na paczkę. Ta liczba, a nie medialne trzy euro, jest właściwym punktem odniesienia dla typowego zamówienia.
Kto formalnie płaci cło i dlaczego kupujący i tak je zobaczy?
Formalnie dłużnikiem celnym jest sprzedawca, platforma handlowa albo ich przedstawiciel zgłaszający towar do odprawy. Ministerstwo Finansów mówi to wprost i równie wprost przyznaje, że sprzedawca może przenieść koszt na konsumenta, ujmując go w cenie towaru albo w koszcie dostawy. Komisja Europejska w swoich komunikatach podkreślała, że opłatę pokrywają platformy, licząc jednocześnie na to, że wyższe ceny skłonią kupujących do refleksji nad opłacalnością takich zakupów. Jedno i drugie może być prawdą naraz.
Praktyka pierwszych tygodni pokazała, że przeniesienie kosztu następuje niemal natychmiast. W grupach zakupowych pojawiły się wyliczenia koszyków, których cena skoczyła po zmianie o kilkadziesiąt procent, w skrajnych opisach z około 180 do 359 złotych. Nie każdy taki przypadek da się wyjaśnić samym cłem, bo równolegle zmieniały się ceny produktów i koszty dostawy, ale kierunek jest jednoznaczny.
Osobno działa mechanizm odbioru. Poczta Polska wskazywała przed wejściem przepisów, że dla klienta indywidualnego sposób odbioru się nie zmienia, a opłata celna oraz ewentualne należności podatkowe pobierane są od adresata przy doręczeniu przesyłki. Zdarzają się też sytuacje, w których podmiot dokonujący zgłoszenia potrzebuje dodatkowych informacji od odbiorcy, żeby poprawnie opisać towar. Do tego dochodzą własne opłaty operatorów za obsługę zgłoszenia celnego, które nie są cłem, nie wynikają z rozporządzenia unijnego i różnią się między firmami. Warto je sprawdzić w cenniku przewoźnika, bo przy tanich paczkach potrafią przekroczyć wysokość samego cła.
Ciężar operacyjny spadł głównie na przewoźników i operatorów pocztowych, którzy muszą złożyć zgłoszenie celne dla każdej przesyłki. Przedstawiciele branży logistycznej od początku wskazywali, że największym ryzykiem nie jest stawka, lecz jakość danych od nadawców. Jeżeli opis towaru, pozycja taryfowa albo status IOSS są niepełne, tworzą się zatory. Opisy w rodzaju „akcesoria”, „prezent” czy „części” to dziś najczęstsza przyczyna problemów przy odprawie, bo nie pozwalają przypisać kodu celnego.
Co pozostało bez zmian?
Trzy rzeczy, które w komentarzach bywają mieszane z nową daniną.
Pierwsza to VAT. Podatek od importu towarów handlowych naliczany jest od pierwszego euro już od 1 lipca 2021 roku, kiedy zniesiono dawne zwolnienie dla przesyłek do 22 euro. W przypadku zakupów na platformach jest zwykle pobierany od razu przy transakcji i rozliczany w systemie IOSS. Cło i VAT to dwa niezależne obciążenia: VAT jest procentem od wartości, ryczałt jest kwotą stałą od kategorii, dlatego przy tanich rzeczach mocniej zaważy właśnie cło.
Druga to prezenty. Przesyłki o charakterze niehandlowym, wysyłane okazjonalnie między osobami prywatnymi, nadal korzystają ze zwolnienia celnego i podatkowego do wartości 45 euro. Zniesiono zwolnienie ze względu na niewielką wartość przesyłki, nie zwolnienie dla przesyłek prezentowych. Paczka od rodziny z Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych podlega więc tym samym zasadom co wcześniej, o ile faktycznie nie ma charakteru handlowego.
Trzecia to zasięg terytorialny, choć tu bardziej chodzi o rozwianie nieporozumienia niż o brak zmiany. Przepisy nie dotyczą wyłącznie Chin. Obejmują wszystkie państwa trzecie, a więc również Wielką Brytanię, Turcję, Stany Zjednoczone czy Szwajcarię. Nazwa „cło na paczki z Chin” utrwaliła się dlatego, że według Komisji Europejskiej udział przesyłek pochodzących z Chin w tym strumieniu wzrósł z 91 do 93 procent, a nie dlatego, że przepis wskazuje jakikolwiek kraj.
Dlaczego magazyny w Unii osłabiają skutek reformy?
Tu reforma napotyka barierę, którą trudno nazwać luką prawną, bo jest po prostu konsekwencją tego, jak działa granica celna. Ryczałt 3 euro dotyczy sprzedaży na odległość, w której towar przekracza granicę celną Unii w drodze do konkretnego kupującego. Jeżeli platforma przywozi towar hurtowo do magazynu w Polsce, Niemczech czy Holandii, a do klienta wysyła go już z terytorium Unii, przesyłka do klienta nie jest importem i ryczałtu nie generuje.
To nie znaczy, że towar wjechał bez cła. Przy imporcie zapasu obowiązują zwykłe reguły celne, tylko rozliczane raz, hurtowo i według stawek taryfowych, które przy wielu kategoriach są niższe niż 3 euro na sztukę. Efekt jest więc taki, że reforma podnosi koszt modelu „paczka wprost z Chin”, a premiuje model „magazyn w Unii”. Prezes InPostu Rafał Brzoska zwracał uwagę, że znaczna część przesyłek z chińskich platform już dziś dociera do konsumentów z magazynów europejskich, więc sama opłata fali tanich towarów nie zatrzyma. Komisja Europejska nie ukrywa, że towary wysyłane z magazynów położonych w Unii nowym cłem nie są objęte.
Dla kupującego wynika z tego praktyczna wskazówka, która ma większe znaczenie niż nazwa aplikacji: liczy się miejsce, z którego rusza konkretna przesyłka. Ta sama platforma może w jednym zamówieniu wysłać część towaru z magazynu w Europie, a część bezpośrednio z Chin, i tylko druga część wygeneruje ryczałt. Informacja o miejscu wysyłki bywa dostępna na karcie produktu jeszcze przed zamówieniem.
Co wiadomo o opłacie manipulacyjnej od listopada 2026 roku?
Mniej, niż sugerują nagłówki, i to trzeba powiedzieć wprost. Reforma przewiduje drugi instrument, odrębny od cła: unijną opłatę manipulacyjną, po angielsku handling fee, która ma rekompensować rosnące koszty ponoszone przez organy celne przy obsłudze ogromnej liczby drobnych przesyłek. Zgodnie z informacją Komisji Europejskiej opłata zostanie wprowadzona nie później niż 1 listopada 2026 roku, a jej wysokość zostanie określona w akcie delegowanym.
Krążące w mediach kwoty pochodzą z różnych etapów prac i nie należy ich mieszać. Komisja proponowała 2 euro od przesyłki idącej bezpośrednio do konsumenta oraz 0,5 euro, gdy towar przechodzi przez magazyn w Unii. Francuski minister odpowiadający za małe przedsiębiorstwa mówił pod koniec czerwca 2026 roku o dwóch euro obowiązujących od listopada w całej Europie. Równolegle pojawiły się wypowiedzi wskazujące na widełki od 2 do 4 euro naliczane od kategorii towarowej, a więc w sposób analogiczny do cła, co przy typowym koszyku dałoby kwotę wielokrotnie wyższą niż dwa euro. Dopóki akt delegowany nie zostanie opublikowany, żadna z tych liczb nie jest obowiązującą stawką, a różnica między „od przesyłki” i „od kategorii” jest tu istotniejsza niż sama kwota.
Jest jeszcze warstwa krajowa, o której rzadko się mówi. Część państw członkowskich nie czekała na Brukselę i wprowadziła własne opłaty od drobnego importu, między innymi Rumunia od stycznia 2026 roku i Francja od marca 2026 roku. Komisja zapowiedziała, że opłaty krajowe przestaną obowiązywać w momencie wejścia w życie środków unijnych. Do tego czasu realne obciążenie zależy od kraju, w którym następuje odprawa, co dla przesyłek konsolidowanych przez huby logistyczne w różnych państwach nie jest szczegółem teoretycznym.
Dwa koszyki i rachunek, który nie zgadza się z zapowiedziami
Dwie osoby złożyły w tym samym tygodniu lipca 2026 roku zamówienia na tej samej platformie, oba wysyłane bezpośrednio z Chin, oba w schemacie IOSS. Różnica dotyczyła wyłącznie struktury koszyka.
Pierwsza zamówiła jedną rzecz: bezprzewodowe słuchawki za około 240 złotych. Jedna pozycja taryfowa, ryczałt 3 euro, czyli około 13 złotych. VAT był już wliczony w cenę przy składaniu zamówienia, bo sprzedawca rozlicza go w IOSS. Podwyżka wyniosła nieco ponad pięć procent i przeszła praktycznie niezauważona.
Druga skorzystała z promocji i skompletowała koszyk z ośmiu drobiazgów: etui na telefon, kabel USB, organizer do szafy, dwie pary skarpet, brelok, uchwyt samochodowy, zestaw naklejek i lampka nocna. Wartość towaru wyniosła około 95 złotych. Skarpety trafiły do jednej pozycji, ale pozostałe przedmioty mają odrębne kody celne, więc w zgłoszeniu pojawiło się siedem pozycji, a należność celna wyniosła 21 euro, czyli około 89 złotych. Rachunek wzrósł o ponad 90 procent wartości zamówienia, do czego doszła jeszcze opłata operatora za obsługę zgłoszenia. Zamówienie przestało mieć sens ekonomiczny, choć każdy pojedynczy produkt nadal wyglądał tanio na liście.
Trzecia warstwa tej historii dotyczy czasu. Osoba, która zamówiła podobny koszyk w ostatnich dniach czerwca, wcale nie musiała uniknąć opłaty. O zastosowaniu nowych zasad decyduje moment objęcia towaru procedurą celną, a nie data zakupu ani data doręczenia paczki. Zamówienia złożone w czerwcu, które przekroczyły granicę w lipcu, zostały objęte cłem, co dla części kupujących było najbardziej zaskakującym elementem całej zmiany.
Wniosek praktyczny jest jeden: po 1 lipca 2026 roku koszt zamówienia zależy nie od jego wartości, lecz od liczby różnych rodzajów towaru w paczce. Kto konsoliduje zakupy w jedną wieloasortymentową przesyłkę, płaci najwięcej, a kto kupuje jedną rzecz o wyższej wartości, prawie nic nie odczuwa.
Podsumowanie
Z całej tej zmiany warto zapamiętać jedno rozróżnienie, bo od niego zależy każda kalkulacja: cło nalicza się od pozycji taryfowej, nie od paczki i nie od sztuki. Reszta obiegowej wersji, w której „paczka z Chin drożeje o trzy euro”, rozsypuje się przy pierwszym mieszanym koszyku, gdzie należność potrafi przewyższyć wartość towaru. Ryczałt 3 euro dotyczy przy tym tylko przesyłek rozliczanych w schemacie IOSS oraz przesyłek pocztowych, a poza tymi dwoma przypadkami stosuje się zwykłe stawki taryfowe od pierwszego euro.
Trzeba też uczciwie ocenić skuteczność reformy, bo to nie jest historia z jednoznacznym zakończeniem. Nowe cło podniosło koszt zamówień wysyłanych wprost z Chin, ale nie objęło towarów wysyłanych z magazynów już położonych w Unii, a właśnie tam duże platformy przenoszą zapasy od dłuższego czasu. W tym sensie zmiana bardziej przemodelowała łańcuchy dostaw, niż ograniczyła strumień tanich towarów, i pełniejszą odpowiedź da dopiero uruchomienie EU Customs Data Hub, gdy próg 150 euro zniknie całkowicie, a cło będzie liczone według standardowych stawek od pierwszego euro.
Jeżeli planujesz zakupy w najbliższych miesiącach, dwie daty mają znaczenie. Pierwsza to 1 listopada 2026 roku, do której ma zostać wprowadzona unijna opłata manipulacyjna, przy czym jej wysokość i sposób naliczania nie były rozstrzygnięte w chwili pisania tego tekstu, a różnica między naliczaniem od przesyłki i od kategorii towarowej zmienia rachunek kilkukrotnie. Druga to 1 lipca 2028 roku, kiedy rozwiązanie przejściowe ma się skończyć, o ile Komisja nie zaproponuje jego przedłużenia. Stan opisany powyżej odpowiada 26 lipca 2026 roku, a ponieważ jest to obszar, w którym akty wykonawcze pojawiają się co kilka tygodni, przed większym zamówieniem warto sprawdzić aktualne komunikaty Krajowej Administracji Skarbowej.
Najczęściej zadawane pytania
Poniżej krótkie odpowiedzi na pytania, które pojawiają się najczęściej po wejściu nowych zasad, głównie w sprawach rozliczeń, zwrotów i konkretnych kierunków wysyłki.
Czy cło obejmuje zamówienia złożone przed 1 lipca 2026 roku?
Tak, jeśli towar został objęty procedurą celną po tej dacie. Decyduje moment odprawy, a nie data zakupu ani data doręczenia paczki. Zamówienia opłacone w czerwcu, które dotarły do granicy w lipcu, zostały objęte nowymi zasadami.
Czy nowe cło dotyczy tylko paczek z Chin?
Nie. Przepisy obejmują wszystkie państwa trzecie, między innymi Wielką Brytanię, Turcję, Stany Zjednoczone i Szwajcarię. Chiny są w tej dyskusji wymieniane najczęściej, bo pochodzi z nich zdecydowana większość drobnych przesyłek trafiających do Unii.
Czy da się uniknąć cła, dzieląc zamówienie na kilka mniejszych paczek?
Nie, a zwykle działa to na niekorzyść kupującego. Ryczałt jest liczony od pozycji w każdym zgłoszeniu celnym, więc rozbicie koszyka na kilka przesyłek najczęściej zwiększa łączną liczbę zgłoszeń i należności, a dodatkowo mnoży opłaty operatorów za obsługę odprawy.
Czy cło jest zwracane przy zwrocie towaru?
Zwrot należności celnych jest możliwy, ale wymaga odrębnej procedury i udokumentowania powrotnego wywozu towaru, a odpowiada za nią podmiot, który dokonał zgłoszenia. W praktyce przy drobnych zamówieniach platformy rozliczają to we własnych politykach zwrotów, dlatego przed zwrotem opłaca się sprawdzić, czy zwracana kwota obejmuje należności celne.
Czy paczka może zostać zatrzymana z powodu braku danych celnych?
Może zostać wstrzymana do wyjaśnienia, jeżeli opis towaru nie pozwala przypisać kodu celnego. Najczęstszą przyczyną są ogólniki w rodzaju „akcesoria” albo „prezent”. Zdarza się, że operator kontaktuje się z odbiorcą po dodatkowe informacje o zawartości.
Czy zakup na platformie za mniej niż 45 euro jest zwolniony jako prezent?
Nie. Zwolnienie do 45 euro dotyczy wyłącznie przesyłek o charakterze niehandlowym, wysyłanych okazjonalnie między osobami prywatnymi. Zakup w sklepie internetowym jest transakcją handlową niezależnie od kwoty, a oznaczanie takich paczek jako prezentów jest nieprawidłowe i utrudnia odprawę.
Ile zapłacę przy przesyłce droższej niż 150 euro?
Obowiązują zwykłe stawki taryfowe zależne od kodu celnego towaru, a nie ryczałt. Bywają zerowe, na przykład przy części elektroniki użytkowej, ale przy odzieży i obuwiu sięgają kilkunastu procent wartości. Stawkę dla konkretnego produktu można sprawdzić w systemie ISZTAR lub w unijnej bazie Access2Markets.











